FREEDOM

FREEDOM

Po tak długiej przerwie od pisania, aż ciężko mi samej uwierzyć, że znów tu jestem. Przez te kilka miesięcy zmieniło się tak wiele, że sama nie wiem od czego powinnam zacząć. Najważniejsze jest chyba to, że skończyłam już swoją szkołę. 12 lat mojej edukacji minęło nie wiadomo kiedy. Pamiętam jak jeszcze szłam do pierwszej klasy podstawówki przestraszona nowym otoczeniem i jednocześnie podekscytowana, że jestem już taka duża. A teraz? Jestem pełnoletnia, mam prawo jazdy i niedługo wybieram się na studia. Czy jestem szczęśliwa? Tak, mogę tak powiedzieć. Moje życie potoczyło się tak jak chciałam, przynajmniej w dużej części. Zawsze jest coś, co jest nie do końca tak jakbyśmy chcieli, dlatego tym bardziej jestem wdzięczna za wszystko co mi się udało.
Moje egzaminy maturalne minęły dość szybko, czego się w sumie nie spodziewałam. Wydawało mi się, że będą się strasznie długo ciągnęły. Stresu miałam mega dużo i najbardziej cieszy mnie fakt, że jest już po wszystkim. Trudno mi jednoznacznie stwierdzić czy zdałam je bardzo dobrze czy nie. Ja jestem z siebie zadowolona i na razie to się dla mnie głównie liczy. Na ten moment chcę o tym zapomnieć i skupić się na moich najdłuższych wakacjach w życiu. A jeśli chodzi o kierunek moich studiów, to jeszcze nie podjęłam decyzji, ale zdaję sobie sprawę z tego, że w najbliższej przyszłości będę musiała to zrobić. Na tą chwilę jednak o tym nie myślę.

Rozpoczęte wakacje świętowałam ze swoimi znajomymi. Od teraz w końcu mogę realizować swoje plany dotyczące bloga. Nie mam już problemu ze znalezieniem wolnego czasu na zdjęcia. Nadszedł czas wolności i od teraz nadrabiam stracony czas. Aż ciężko mi uwierzyć, że nie muszę 5 dni w tygodniu rano wstawać i iść do szkoły. Nadal mam wrażenie, że zaraz tam wrócę i znowu będę siedziała po parę  godzin dziennie. Zanim przyzwyczaję się do tej sytuacji, to pewnie trochę czasu minie. Planuję też wyjechać w parę miejsc, ale na razie nie mam jeszcze dokładnych planów. Na pewno pojawią się zdjęcia z moich wyjazdów, tak jak było to do tej pory. Mam nadzieję, że nic już więcej nie stanie mi na drodze, by do Was nie pisać. Brakowało mi tego bardzo, chociaż miałam myśli, że jednak tu nie wrócę. Może nawet nie zdajecie sobie sprawy jak łatwo jest się odzwyczaić od pisania, ale uwierzcie, że tak jest. Przez te miesiące, kiedy mnie tu nie było, tak naprawdę zajmowałam się głównie nauką. Nie było zbyt wielu rzeczy, które pochłaniały mój wolny czas w tak dużym stopniu jak blog. Szczerze mówiąc, to nawet mój aparat leżał w kącie i dopiero niedawno został ponownie użyty. Odcięłam się totalnie od tego miejsca, nawet nie sprawdzałam statystyk czy ktokolwiek tu wchodzi. Nie twierdzę jednak, że nie było mi to potrzebne, bo było.
Takie całkowite odcięcie się pozwala sobie uświadomić naprawdę wiele. W szczególności to, że poza internetem też się coś dzieje. Trzeba pamiętać o rodzinie, znajomych, którzy również chcieliby, aby poświęcić im trochę czasu. Przez moją nieobecność tutaj mogłam poznać wartościowych ludzi i zostawić tych, którzy wprowadzali tylko mętlik do mojego życia. Można nawet powiedzieć, że odnalazłam siebie, chociaż dużo mnie to w zamian kosztowało. Pomimo wszystko było warto i gdyby można było wybierać jeszcze raz, poszłabym tą samą drogą.
SEE YOU SOON

SEE YOU SOON

Ktoś kto powiedział, że im dłużej człowiek milczy, tym trudniej jest mu się odezwać, miał całkowitą rację. Po dłuższej przerwie nie wiadomo co powiedzieć, od czego tak naprawdę zacząć i jak skończyć. Myślałam, że uda mi się wszystko ze sobą pogodzić, ale niestety muszę stwierdzić, że jednak nie. Trudno mi się piszę, w zasadzie z każdym słowem co raz trudniej, bo wiem do czego zmierza ten post.
STILL UP HILL

STILL UP HILL

Ostatnie 2 weekendy dosłownie wyssały ze mnie całą energię. 3 osiemnastki to jak dla mnie zdecydowanie za dużo. Szczególnie po codziennym wstawaniu przed 7. Ten rok był bardzo bogaty w imprezy i po tak długim czasie, nawet trochę się cieszę, że dochodzi powoli do jego końca. Czas tak mi szybko leci, że nie wiem kiedy minął już miesiąc od ostatniego posta. Kiedy to tak szybko zleciało? Wracam do Was z powrotem z nową dawką przemyśleń, jakie przyszły mi do głowy w ciągu tego czasu.
IDEALNI DLA SIEBIE

IDEALNI DLA SIEBIE

Zawsze wiedziałam, że spełnianie czyichś oczekiwań, to nie jest mój cel. Odkąd pamiętam byłam inna niż wszystkie małe dziewczynki w moim wieku. Wolałam samochody niż zabawę lalkami. Moim ulubionym ubraniem nie były spódniczki czy sukienki, a duże koszulki i bluzy. Moje koleżanki zawsze patrzyły się na mnie jakbym była inna, a mi to nawet odpowiadało. Nie lubiłam tego co wszyscy, miałam swoje zdanie, będąc już w podstawówce.
SWEATER WEATHER

SWEATER WEATHER

Cofnijmy się do roku 2015, kiedy to miałam jeszcze 17 lat, a mój styl różnił się o 180 stopni od tego, który posiadam teraz. Od tamtego momentu minął ponad rok, a ja jestem zupełnie inną osobą. Zdecydowanie lepszą. Minął rok, który zmienił nie tylko mój charakter, ale i sposób w jaki patrzę na to co noszę. Jeszcze rok temu założenie swetra, to był dla mnie ogromny wyczyn. O wiele bardziej wolałam bluzy, które nosiłam bardzo często. Teraz sweterki to moje must have na jesień. Jedyny problem jaki mam to taki, że w sieciówkach, po prostu nie jestem w stanie znaleźć dla siebie tego idealnego, wymarzonego swetra, który spełniłby moje oczekiwania.
SOBOTA 3:45

SOBOTA 3:45

Kawa. To była moja pierwsza myśl, w momencie gdy mój budzik zadzwonił w sobotę o 3:45. I choć kawy bardzo nie lubię, to fakt, że musiałam wstać o tej porze, zmienił szybko moje nastawienie. Przy poziomie tego zmęczenia okazuję się, że nawet moja niechęć do kawy przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Jestem osobą, która uwielbia długo spać (mój organizm po prostu potrzebuje dużo snu), dlatego wstanie o takiej porze to nie lada cud (chyba, że chodzi o wczesny wyjazd na lotnisko, haha). A odpowiedzą na pytanie: co się stało, że musiałam tak rano wstać jest nic innego jak pielgrzymka maturzystów.
Copyright © 2014 Dreams First , Blogger