SOBOTA 3:45

Kawa. To była moja pierwsza myśl, w momencie gdy mój budzik zadzwonił w sobotę o 3:45. I choć kawy bardzo nie lubię, to fakt, że musiałam wstać o tej porze, zmienił szybko moje nastawienie. Przy poziomie tego zmęczenia okazuję się, że nawet moja niechęć do kawy przestaje mieć jakiekolwiek znaczenie. Jestem osobą, która uwielbia długo spać (mój organizm po prostu potrzebuje dużo snu), dlatego wstanie o takiej porze to nie lada cud (chyba, że chodzi o wczesny wyjazd na lotnisko, haha). A odpowiedzą na pytanie: co się stało, że musiałam tak rano wstać jest nic innego jak pielgrzymka maturzystów.

Zmieniam taktykę 
Moja podróż trwała dość długo, bo 4 godziny w ciasnym autokarze, z moim wzrostem i wśród dużej grupy ludzi, naprawdę potrafi być męcząca. Jesień to dla mnie odpowiedni czas na przemyślenia i nie tylko takie o swoim życiu, o tym co bym chciała, a czego nie, lecz także o innych ludziach. Patrzenie przez okno na wschód słońca i jednocześnie sprawdzanie godziny co 10 minut sprawia, że czas nie tylko się dłuży, ale i również w pewien sposób uspokaja. Ciągle zmieniające się obrazy, działają na mnie zaskakująco dziwnie. Zapominam o tym co się dzieje dookoła, tak jakbym "wyłączyła się na świat." Dość przyjemne, bo nie myślę o niczym, po prostu patrzę na to co jest obok mnie. Niepewność, o której pisałam w poprzednim poście, już w dużym stopniu znikła i to też zasługa mojej 4-godzinnej podróży do Częstochowy. Kto by pomyślał, że wstanie prawie w środku nocy zmieni moje nastawienie tak szybko? Chwila zawahania minęła i znów wszystko wróciło do normy. W dodatku ponownie udało mi się wejść na swój mały szczyt, z którego kilka tygodni temu można powiedzieć, że troszkę spadłam. Z tego miejsca, w którym jestem mogę Wam szczerze powiedzieć, że pomimo tego, że wydaje nam się, że minie dużo czas zanim znów się odbijemy, to i tak wszystko to co dobre wróci, zanim się obejrzymy. Moja pozytywna energia jest już znowu ze mną i wracam do pisania postów, jako prawdziwa blogerka, silniejsza, bogatsza o nowe doświadczenia i bardziej wytrwała.

11 komentarzy:

  1. Zakochałam się w tych zdjęciach.
    Dla mnie tez jesień jest to czas gdzie mogę wszystko przemyśleć.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesień to również dla mnie czas na przemyślenia i wyciszenie.
    Piękne zdjęcia! ;)
    Pozdrawiam RONN

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że znalazłaś w sobie nową energię... Tylko czekać na nowości od Ciebie... Zdjęcia przepiękne i mega klimatyczne...
    Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z tobą w 100%. Dla mnie jesień to też czas na wyciszenie się, przemyślenia i odcięcie się na chwilkę od ludzi. Śliczne zdjęcia, bardzo mi się podobają :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! UNREALIZABLE

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie jesień to głównie czas spokoju, ciszy, gdy można sobie wszystko w spokoju ułożyć i odpocząć ;)
    Cudowne zdjęcia ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Jesienny, depresyjny klimat może dopaśc każdego, al trzeba mysleć pozytywnie, wspaniały zachód
    photos-by-mef.blogspot.com zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  7. I like your blog, its really dope.
    Do you want to follow each other?
    If you want, than follow me, and let me know in comments, so I can follow you back with pleasure.
    We can follow each other on Instagram @andjela.dujovic, let me know in the comments so I can follow you back.

    www.bekleveer.com
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. Kop do działania :D Cudowne zdjecia ♥

    http://seethelifeofthisbetterparties.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kiedyś kawy nie piłam, ale własnie w sytuacji gdzie musiałam rano wstać, mało tego - zasiąść za kółko samochodu to jednak nic innego mnie nie ratowało. Na dzisiejszy czas z kawą się nawet polubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudownie piszesz... dodaje do listy obs. Ja kawę kocham, haha :3
    |M Ó J B L O G|

    OdpowiedzUsuń
  11. Też kiedyś nie lubiłam kawy. Zakochałam się w zdjęciach! Podoba mi się jak piszesz :)

    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Dreams First , Blogger